bak 

 Późna jesień i zima są okresami, w których nasze pociechy ciągle chorują.

Niewątpliwie jest to zmartwienie niejednego rodzica, który w pewnym momencie załamuje ręce i nie wie co robić, aby temu zapobiec. Nie da się uchronić dziecka przed wszelkimi chorobami ale na pewno możemy wspomóc jego odporność, aby jak najmniej chorowało i szybciej zwalczało infekcje.

Kluczowym elementem w utrzymaniu zdrowia jest z całą pewnością dieta. Dieta naszych dzieci najbardziej wpływa na wzmocnienie bądź osłabienie odporności ich organizmów. Owoce i warzywa, kasze i nasiona powinny być stale obecne w diecie dziecka, dostarczając mu prawidłowe ilości białka, żelaza, wapnia, pozostałych mikroelementów oraz wszystkich niezbędnych witamin.

Regularne, niewielkie posiłki również zapobiegają infekcjom. Ponieważ głód szybko obniża odporność, starajmy się nie zastępować właściwych czterech czy pięciu posiłków w ciągu dnia dwoma lub trzema większymi.

Kolejnym kluczem do uniknięcia kłopotów zdrowotnych jesienią i zimą jest hartowanie dziecka. Jest to podstawowy sposób usprawniający mechanizm termoregulacji. Stopniowo przyzwyczajany do niższych temperatur organizm ludzki staje się między innymi mniej podatny na gwałtowne zmiany pogody, szczególnie temperatury powietrza. Dlatego nie unikajmy spacerów z dzieckiem podczas niewielkiego deszczu, nie wpadajmy w panikę z powodu gorszej aury, jeżeli maluch jest odpowiednio ubrany itd. Popularnym mitem jest sprawdzanie ciepłoty rąk czy noska dziecka, które w żadnej mierze nie świadczą o wychłodzeniu organizmu. To, czy naszym dzieciom jest zimno, sprawdzamy, dotykając karku malucha i dopiero w sytuacji, kiedy jest on chłodny, dodatkowo okrywamy dziecko. Wietrzmy pokój, przez co najmniej pół godziny dziennie, zapewniając tym samym między innymi odpowiednią wilgotność powietrza w pomieszczeniu. Latem okno możemy zostawiać otwarte całą noc.
W sezonie grzewczym konieczne może być dodatkowe nawilżanie.

Spacer, trening czy wyjście z psem powinny stać się stałym nawykiem od wczesnego dzieciństwa. To właśnie dzięki regularnym dawkom wysiłku fizycznego możemy skutecznie bronić się przed wieloma chorobami. Codzienna porcja ruchu daje dziecku radość i satysfakcję, co - jak się okazuje - jest niemniej ważne dla odporności niż prawidłowa masa ciała czy kondycja fizyczna.

Ogromnym wrogiem odporności jest stres i między innymi właśnie on jest odpowiedzialny za falę infekcji w okresie pierwszych tygodni roku szkolnego. Szczególnie w tym okresie zadbajmy więc o najbardziej komfortowe samopoczucie dziecka, jakie jest tylko możliwe w tej sytuacji. Stres jest również wywoływany przez niedobór snu, a w konsekwencji osłabienie i zmęczenie, więc należy bezwzględnie przestrzegać godzin snu dziecka. Ludzki układ nerwowy jest ściśle powiązany z systemem immunologicznym, więc jeżeli nie uda nam się wyeliminować niektórych problemów i stresu, zadbajmy o to, żeby w okresie wzmożonego napięcia zapewnić dzieciom dużą dawkę relaksu, zabawy i przyjemności.

Rodzice często zapominają o tym, że nadmiar troski szkodzi dzieciom. Nie należy utrzymywać otoczenia zdrowego dziecka w sterylnej czystości, zwłaszcza przy pomocy dużej ilości chemicznych preparatów bakteriobójczych. Nadmierne mycie i kontrola czystości - niestety - upośledzają odporność maluchów. Podczas przebywania na świeżym powietrzu pozwólmy więc dzieciom czasami się ubrudzić, ponieważ każdy kontakt z drobnoustrojami ćwiczy i usprawnia układ odpornościowy dziecka.

A może powrót do natury byłby skuteczny? Wzmacnianie odporności dzieci skupiało się niegdyś głównie na ziołach i naturalnych specyfikach, które - przyjmowane regularnie - miały wzmacniać system odpornościowy. Dziś - w dobie aptek wyposażonych w nowoczesne preparaty leczące niemal wszystko, z przymrużeniem oka patrzymy na sugestie takie, jak miód, maliny, czosnek czy imbir, a szkoda, bo naprawdę warto po nie sięgać - są równie skuteczne, jak kiedyś. Stosowane przez cały rok znacząco wzmacniają odporność, a używane w większych dawkach, bądź częściej w przypadku wystąpienia infekcji, pomagają ją zwalczyć.

• Czosnek i cebula – naturalne antybiotyki znakomicie wzmacniające system immunologiczny dziecka.
• Imbir, syrop malinowy – działają rozgrzewająco i napotnie, pomagając w walce z infekcją.
• Witamina C – dodatkowa porcja w okresie wzmożonej zachorowalności chroni dziecko przed infekcją.
• Tran – powszechnie stosowany kiedyś specyfik, który wraca dziś do łask.

Większość osób dorosłych i niestety również dzieci ma niedobór witaminy D, więc tran jest dobrym wyborem, świetnie wyrównującym te braki. Niedobór tego naturalnego hormonu jest czynnikiem upośledzającym działanie układu odpornościowego. Część naukowców uważa nawet witaminę D za ważniejszą dla odporności dzieci niż witamina C.

Trudno dziwić się rodzicom, których martwi ciągły katar czy pokasływanie przedszkolaka, ale to nie musi być od razu poważny powód do niepokoju. Pamiętajmy, że chorowanie jest także jednym ze sposobów wzmacniania naturalnej odporności. Układ immunologiczny dziecka walcząc z drobnoustrojami, wytwarza przeciwciała i niejako „trenuje” układ odpornościowy, który w przyszłości będzie chronić przed poważniejszymi chorobami.

Opracowała: mgr Katarzyna Andrychowska